Wyjechaliśmy z domu we wtorek .
Po drodze były dwa dni w Kaliszu , tak bardzo rodzinnie ;-)
Potem od czwartku do niedzieli byliśmy w Rogoźniku ( woj śląskie) , brzydka pogoda, ale sporo fajnych ludzi .
Mieszkaliśmy w zajeździe blisko lotniska w Pyrzowicach. Byłam jedyną osobą we wsi Tąpkowice, która z zadartą głową oglądała startujące samoloty.
Ślubny był zajęty sędziowaniem ale znalazł chwileczkę czasu dla mnie i zobaczyłam bazylikę w Piekarach Śląskich.
Niestety było już późno, robiło się ciemno i nie wypiliśmy kawy w Ogrodzie Anioła .
W niedzielę po południu pojechaliśmy w Pieniny.
Obiad zjedliśmy w "Estragonie" w Makowie Podhalańskim. Pychotka !
Jesteśmy w Sromowcach Niżnych. Wreszcie zobaczę Czorsztyn i Niedzicę, popłynę przełomem Dunajca. Połazimy w miarę możliwości (moich ) po Pieninach.
Mieszkamy tuż pod Trzema Koronami, jednak nie pójdziemy tam, dla mnie za trudna trasa.
Trzy Korony są bardziej w lewo, z okna ich nie widać ;-(
Dzisiaj była piękna słoneczna pogoda .
Przeszliśmy kładką przez Dunajec i zwiedziliśmy Czerwony Klasztor na Słowacji.
Połaziliśmy po Sromowcach, zasięgnęliśmy informacji o spływie Dunajcem. Popróbowaliśmy kwaśnicy. ( tutaj nazywają ją juchą , wcale nam nie smakowała )
Troszkę robię sukienkę, ale Ślubny wciąga mnie do rozmowy i wtedy się mylę.
Chwytam więc szydełko i robię african flowers .
Za dużo atrakcji, za szybko wszystko się dzieje .
poniedziałek, 23 czerwca 2014
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Imbryczek SALowy wyszyłam
Już od kilku dni imbryczek , który wyszywałam biorąc udział w SALu czeka na pokazanie.
Pogoda w kratkę. Gdy jest ładna jestem najczęściej poza domem, gdy przypomina mi się, że trzeba zrobić zdjęcia jest ciemno, pochmurnie, albo po prostu nie mam nastroju :-)
Dzisiaj robiłam zdjęcia na balkonie, troszkę świeci słońce , a więc pogoda odpowiednia (wydawało by się )
A muszę napisać,że wyszywałam na białym lnie, nie niebieskim ;-)
Nie prasowane, bo nie prane - te czynności wykonam, gdy będę wiedziała dokładnie w jaki sposób wykorzystam wyszyty wzorek
Wychodząc dzisiaj na balkon zauważyłam,że w mojej glinianej misie leży kilka fajek Ślubnego.
Panoszą się wszędzie !
Pogoda w kratkę. Gdy jest ładna jestem najczęściej poza domem, gdy przypomina mi się, że trzeba zrobić zdjęcia jest ciemno, pochmurnie, albo po prostu nie mam nastroju :-)
Dzisiaj robiłam zdjęcia na balkonie, troszkę świeci słońce , a więc pogoda odpowiednia (wydawało by się )
A muszę napisać,że wyszywałam na białym lnie, nie niebieskim ;-)
Nie prasowane, bo nie prane - te czynności wykonam, gdy będę wiedziała dokładnie w jaki sposób wykorzystam wyszyty wzorek
Wychodząc dzisiaj na balkon zauważyłam,że w mojej glinianej misie leży kilka fajek Ślubnego.
Panoszą się wszędzie !
niedziela, 15 czerwca 2014
Minął dzień robótkowania w miejscu publicznym
Bardzo się przygotowałam do tego dnia. Kupiłam nawet kapelusz, by moje lico nie narazić na zbytnie opalenie się.
Wiało, było zimno!
Pojechałam do Ustki, a tam jeszcze gorzej.
Wpadłam na kawkę (przy okazji na obiad się załapałam) do Przyjaciółki i u niej troszkę szydełkowałam. Właściwie to składałam w całość moje sówki.
Chciałam napisać,że trzy sówki ujrzały dziś światło dzienne , ale to nieprawda. Dwie śpią ;-)
Dzięki uprzejmości jednego, zupełnie obcego mi pana mam zdjęcia z aerobiku na rowerze w wodzie.
Nie wiedziałam,że ćwiczenie w wodzie tak bardzo wysusza gardło. Woda w butelce bardzo się przydaje .
Wiało, było zimno!
Pojechałam do Ustki, a tam jeszcze gorzej.
Wpadłam na kawkę (przy okazji na obiad się załapałam) do Przyjaciółki i u niej troszkę szydełkowałam. Właściwie to składałam w całość moje sówki.
Chciałam napisać,że trzy sówki ujrzały dziś światło dzienne , ale to nieprawda. Dwie śpią ;-)
Dzięki uprzejmości jednego, zupełnie obcego mi pana mam zdjęcia z aerobiku na rowerze w wodzie.
Nie wiedziałam,że ćwiczenie w wodzie tak bardzo wysusza gardło. Woda w butelce bardzo się przydaje .
Etykiety:
moje wędrowanie,
robótki,
różne różności,
szydełko,
zakupy
Subskrybuj:
Posty (Atom)











