Z szycia mojej pierwszej filcowej torby zostało troszkę materiału.Usiadłam wczoraj do maszyny i powstała następna torba.

Z magnetycznym zapięciem

z podszewką w prążki i z kieszonką z zamkiem

i teraz niespodzianka;-) Małe skrawki filcu nie starczyły na uszycie uchwytu. Mimo ładnej pogody nie chciało mi się jechać do pasmanterii po filc, zresztą może go już niema.
Pomyślałam i wzięłam do ręki szydełko, kółeczka zrobione z plastikowych nakrętek i wełenkę ze sprutego kiedyś szalika. Nakrętki przyniosła mi jakiś czas temu koleżanka z UUTW.

Najpierw zrobiłam tylko uchwyty i małą ozdóbkę na patkę zamykająca torebkę

A to już finał, tak wygląda torebka po uszyciu;-)))