minął dzień

Minął dzień

sobota, 26 lutego 2011

Po kolei...

Dzień pierwszy podróży;-)

W niedzielę jedzie się cudownie, drogi puste, ale i nam się nie śpieszyło.
W Kaliszu na drogach zmiany, co kawałek to rondo, nowe obwodnice...niestety wpadliśmy do Kalisza na momencik i wędrowania po sklepach nie było ;-)

Ale i tak nie wyjechałam od szwagierki z pustymi rękoma. Wycyganiłam od niej skrzyneczkę po mandarynkach, którą już ona sama napełniła;-)))



TuKaro, oczywiście Kalisz od Ciebie pozdrowiłam;)))

Dzień drugi.

We Wrocławiu byliśmy już rano. Autko zostało pod blokiem córki, a my na Rynek. Tramwajem, bo pieszo za daleko.



Tu lubię wypić piwo, pszeniczne.Było jednak za zimno.
Latem mogę długo siedzieć w ogródku, pogapić się, wypić jedno piwo , potem drugie...



Zrobiłam zdjęcie pierwszym napotkanym krasnalom. Obiecałam sobie, że latem przejdę z mapą i odwiedzę wszystkie;-)



Wypiliśmy ciepłą, wspaniałą kawę ( ta na zdjęciu to kawa średnia, więc wyobraźcie sobie w jakim ogromnym kubku podawana jest kawa duża) i wróciliśmy do mieszkania. Zmarznięci, ale szczęśliwi ;-)

Wieczorem, córka pokazała, co zawierają szuflady w jej komodach i zaczęło się... dziurkacze mocno pracowały,uczyłam się też stemplowania (to wbrew pozorom nie jest takie oczywiste, nie chciały od początku stempelki wychodzić równiutkie) i embossingu.
Chyba zachorowałam na nagrzewnicę;-)



Na jednym zdjęciu widać stempelki świąteczne, muszę je sobie kupić;-)))

Ewo, jak było w Rupieciarni napiszę jutro ;-)
Pokażę też puszkę od Aneladgam;-)

7 komentarzy:

  1. nieźle,ńieźle, czekam na dalsze posty

    OdpowiedzUsuń
  2. ale cudnie napewno odpoczelas :*:*:*:*
    nauczys sie wszystkiego napewno i juz czekam na te cuda ktore wyczarujesz :*

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniałości:)
    i już czuję zapach kawki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj chyba też pojadę do Wrocka. Narobiłaś mi smaka na piwko ze Spiża (no i oczywiście chlebek ze smalcem). Co do krasnali to dzień nie starczy żeby wszystkie odwiedzić. Już tego próbowałam:) W rupieciarni na kursie była moja siostra i było ponoć spoko. Drugie takie miejsce jest koło Pl. 1 Maja (tak się kiedyś nazywał) na ul. Dobrej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale ci zazdroszcze takiej super wycieczki i corki od ktorej mozna sie uczyc
    a wiesz moze gdzie kupic takie cudne wielkanocne pieczatki,bo ja u nas nic znalesc nie moge

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać dni pełne wrażeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że świetnie się bawiłaś i masz cudna wiosenna skrzyneczkę :)

    OdpowiedzUsuń