piątek, 31 lipca 2020

Serwetki

Ślubny wpadł do lumpeksu w poszukiwaniu skórzanych rzemieni. Znalazł coś nie tylko dla siebie. Dla mnie przyniósł zestaw do wyszywania.
Takim ściegiem jeszcze nie wyszywałam, ale szybko okazało się, że bardzo mi się to  spodobało. Takie proste, troszkę bezmyślne machanie igiełką.
Powstały dwie serwetki.


Przed wypraniem wyglądały tak. Jako że zakupione były w lumpeksie koniecznie musiałam je wyprać. Prałam ręcznie w zimnej raczej wodzie, niestety serwetki się troszkę zstąpiły a kanwa na której wyszywałam zrobiła się bardzo sztywna.




Troszkę mi szkoda mojej pracy, ale kolejny pierwszy raz mam za sobą ;-)

poniedziałek, 27 lipca 2020

Sobota u Małgorzaty

Tym razem do Koszalina pojechałam pociągiem. Spokojnie bez stresu dotarłam na miejsce. Z dworca do Pracowni Niebanalnie Kreatywnej bliziuteńko.
Cieszę się, że przetestowałam ten sposób dojazdu na warsztaty.
Tym razem Małgorzata zaproponowała warsztat "Pudełko z niebanalną fakturą".
I to jest to co mi się bardzo spodobało.
Do domu wróciłam z ozdobionym pudełkiem.


w środku pudełka zostały paproszki, wystarczy je wytrzepać



Rano w niedzielę pojechaliśmy na jarmark, przywiozłam sobie zapas serów z Statkiewiczówki- Sery Zagrodowe Swołowo.
Po raz pierwszy jadłam dżem z czerwonej papryki. Kupiłam sobie na jarmarku taki , bo do serów od Edyty bardzo pasuje. Prawda, bardzo z ricottą mi posmakował.
Była piękna pogoda, po południu zerwał się wiatr. Zapowiadała się duża burza, jednak tylko troszkę popadało, a wiatr obsypał mi moje róże ;(

czwartek, 23 lipca 2020

Mediowy warsztat

W sobotę uczestniczyłam w warsztacie u Małgorzaty Szutko w Pracowni Niebanalnie Kreatywnej.
Robiłyśmy ozdobę letnią. Było dużo mediowania.





Małgosia dała nam dużo ozdób i ja niestety prawie wszystkie je użyłam. Powstała praca "za bogata".
W domu, dzięki temu, że używałyśmy kleju na gorąco rozebrałam moją pracę prawie do cna.
Po ponownym posklejaniu okazało się, że użyłam tylko 2/3 tego co dostałam na warsztatach.


Wciąż próbuję prac w których dużo mediuje się, ale to chyba nie dla mnie ;-)