minął dzień

Minął dzień

piątek, 15 października 2010

Pierwsze koty za płoty.

Robiłam już szale, poncza ale chustę z moheru robię po raz pierwszy. Będę robiła razem z Maknetą

Zrobiłam już tyle;-)



To znaczy doszłam do 30 rzędu, bo tyle Makneta pokazała. Kusi by robić samej dalej... robić a potem pruć ?

Do robótki Makneta zaleca używać markery. Ja już takowe posiadam, dostałam je od Mordki. Użyłam jednak czerwonej wełenki, markery przy malutkiej pracy, po prostu przeszkadzały mi;-) Muszę się do nich przyzwyczaić.

Zastanawiam się w jaki sposób kupujecie wełenki. Kupiłam wczoraj śliczny zielony moher. W domu przy dziennym świetle okazało się , że jest on bardzo, ale on bardzo ciemny... nie taki kolor chciałam. Kupowałam w sklepie gdzie światło jest tylko jarzeniowe. A takie lampy przekłamują kolory.
Ale to nic i tak moja robótka mi się podoba;-))) a na zdjęciu kolor jest prawie taki sam jak w realu;-)

Zaczyna się moje życie "studenckie". Wczoraj byłam na " Konferencji naukowej" Kilkanaście osób z usteckiego uniwersytetu zaproszonych zostało do uczestnictwa w niej przez Słupski Uniwersytet Trzeciego Wieku.

Po powrocie do domu zrobiłam 30 rzędów chusty, wyjęłam grubsze ciuszki, schowałam letnie.Przez 2 godziny wyszywałam kalendarz adwentowy i już o 23.00 byłam w łóżku. Zmęczona, ale zadowolona.
Przekonałam się po raz kolejny, że im bardziej zapełniony dzień, tym więcej zrobię;-)))

Te drobiazgi zrobiłam już kilka dni temu;-)



Bardzo dziękuję za komentarze;-)))

24 komentarze:

  1. husta napewno wyjdzie cudna, zreszta jak wszystko inne co z pod twoich rak wychodzi :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To fakt, im więcej do roboty, tym sprawniej to idzie, aczkolwiek i tak jestem pod wrażeniem Twojej pracowitości!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś mi przypominają te choineczki, tylko nie wiem co...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja coś nie kumam tego pierwszego dodawania oczek po obróceniu robótki...

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak kupuję włóczki to proszę o pozwolenie aby móc zobaczyć kolor w świetle dziennym.
    W jednej pasmanterii w Krakowie to nawet wychodziłam z podworca. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja robię tak, jak Aurelia :)) Z tym, że akurat kupuję w trzech miejscach, gdzie mnie znają i nie mam problemów z obejrzeniem włóczek w świetle naturalnym :))

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie druty i wełna na razie leżą odłogiem - jakoś nie mam serca się za nie zabrać, a powinnam, bo nie mam czapki na zimę :(
    Robótka zapowiada się ciekawie - czekam niecierpliwie na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też mam już gotową pierwszą część chusty:-)

    Tak, jak moje poprzedniczki, ja również staram się oglądać kolor włóczki przy świetle dziennym. Kiedy trafi mi się kolor, którego się nie spodziewałam, to albo staram się wymienić go na inny, albo odkładam taką włóczkę gdzieś na półkę i po jakimś czasie okazuje się, że zaczyna mi się podobać:-)

    Pozdrawiam i życzę pracowitych jak ten wczorajszy dni:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, ze nie brakuję Ci energii. To bardzo dobrze. Też tak mam że im bardziej zajęty dzień tym więcej zrobię i większe zadowolenie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Basiu, poczekaj, po co będziesz pruc, w środę zupełnie coś nowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. w sklepie z włóczkami zawsze podchodzę z wełnianymi kulkami do drzwi lub okna i w tedy wiem jaki mają kolor naprawdę. Krzyżykowe drobiazgi śliczne ;-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem, jestem!
    Coś straciłam apetyt na zabawy blogowe, może dlatego, że przeżywam własną rozdawajklę.
    Mam jeden sklep i wychodzę z włóczką na zewnątrz. Znają mnie.
    Dobrze Ci idzie z tą chustą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chusta zapowiada się ciekawie :) Hafciki śliczne :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. a roznie czasami wychodze z wloczka na zewatrz jesli nie jestem pewna jej koloru ale raczej zadko mi sie to zdaza,zielone tez mi sie podobaja :)

    OdpowiedzUsuń
  15. co racja, to racja - im więcej rzeczy człowiek ma do zrobieni jednego dnia, tym lepiej, bo tak sobie fajnie czas rozplanuje, że wyrobi się ze wszystkim. najgorzej to jak ma cały dzień wolny - to tak jakoś ten czas przeleci między palcami niezauważalnie i potem ma się żal do siebie, że nic konstruktywnego się nie zrobiło.

    3 mm kciuki za chustę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak się szydełkuje razem, to nie wiem, bo niestety nie umiem robić na szydełku ale wiem jak się razem haftuje zatem zabawa na pewno będzie super :).
    Kolejne śliczne hafciki :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję za odwiedziny i zostawienie po sobie śladu :)

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. chusta zapowiada się zachwycająco, i z niecierpliwością czekam na kalendarzyk :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chusta mnie zaciekawiła bardzo:)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Basiu, zabawa z kokardką dla Ciebie u mnie zwycięska:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Basiu chusta będzie piękna. Podglądam Twoje haftowane obrazki i zastanawiam się czy uda mi się w tym roku zmobilizować do haftów świątecznych...Coś nijak to widzę ;)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  22. Aleś Ty dzielna! Marzę o kropli talentu i kropelce odwagi do "rzucenia się na chustę piękną nieskończenie". Kibicować będę więc Tobie gryząc paznokcie do palców połowy, albo i więcej...
    U mnie posucha. Na blogu i w szydełkowym wyżyciu. Nie wiem gdzie czasu, choć deko, kupić - a choćby ukraść - można.
    Z tysiącem serdeczności
    Zygfryd

    OdpowiedzUsuń
  23. Wbrew pozorom to nie takie trudne.
    A ja podziwiam Cię za Twoje hafty-są cudne

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja nie wyrabiam dlatego trzymam kciuki za Twoją chustę (a co do prucia to z tego mam najwyższą notę).
    Tym bardziej trzymam bo moja chusta szydełkowa tylko chustką na szyję została (cierpliwości mi zabrakło:))
    Pozdrawiam optymistycznie:*

    OdpowiedzUsuń