minął dzień

Minął dzień

poniedziałek, 5 maja 2014

Ostatni dzień w Zakopanem.

Z wycieczki wróciłam bardzo zadowolona, mimo że pogoda w ostatni dzień nie sprzyjała nam.
Padał deszcz, a na Kasprowym Wierchu nawet śnieg a właściwie deszcz ze śniegiem. ( po przyjeździe do domu usłyszałam w telewizji,że w tym czasie  na Kasprowym spadło 20 cm śniegu)
Widoczność praktycznie była żadna, trasa dla mnie nie do przebycia. Po zrobieniu sobie kilku zdjęć,( by pamiętać dlaczego nie poszliśmy ) czekaliśmy na kilkoro odważnych z naszej wycieczki w restauracji.


 Zaciśnięte usta , kaptur spadający na oczy to ja -  zastanawiam się czy chciałabym  pojeździć na tyłku .

Popatrzyłam  jak idą młodzi, sprawni turyści, niektórzy z nich nie doszli do obserwatorium, zawrócili z trasy
stwierdziłam, że to wyprawa nie dla mnie (od razu uśmiech wrócił )
Za mną widać tylko mgłę, niestety  widoki, które ściągają na Kasprowy większość turystów były dla nas niedostępne. 
Mgła, brzydka pogoda nie przeszkadzały  zjeżdżającym na nartach , wśród których widziałam  również małe dzieci .
 
Mam dowód,że tam byłam
Gdy zbliżał sie czas odjazdu naszej wycieczki z Kasprowego przestało padać .
 Niestety jednak w ostatnie nasze popołudnie i  w Zakopanem padało. Mimo deszczu z Kuźnicy wracaliśmy pieszo . Po drodze weszliśmy do muzeum mieszczącego sie w Willi Oksza.
Z przyjemnością obejrzałam ekspozycję np. obrazy Witkacego , bo nie wszystkie przecież znajdują sie w Muzeum w Słupsku


 Rano musieliśmy już opuścić pokoje, na dworze padało trzeba było sie gdzieś zaszyć.
Ze Ślubnym trafiliśmy , troszkę przypadkiem do karczmy "Bąkowo Zohylina - Niżnia" (nazwa restauracja nijak mi tu nie pasuje )

żródło
Cudne jedzonko, przemiła atmosfera, świetne towarzystwo przy dłuuuugim stole i grzane wino, tak mogę spędzać deszczowe popołudnia w Zakopanem.


Za plecami ognisko w ręku grzane wino


Takie i podobne "ozdoby" były w całym lokalu ;-)

Późnym popołudniem spotykaliśmy się wszyscy w Karczmie Przy Młynie.
Zdjęcia karczmy nie mam, ale mam zdjęcie serdaka kelnerki i zdjęcie prawie  pustego Koryta . Mięsiwo, pierogi kiełbaski już prawie zostały  zjedzone ;-)


Syci wrażeń z pełnymi żołądkami opuściliśmy Zakopane .
Wieczorem zakopianka była bardzo pusta.
W niedzielę około 9.00 byliśmy ze Ślubnym już w domu.

Ostatnie moje zdjęcie z Zakopanego.

12 komentarzy:

  1. Nawet biedronka się wstrzeliła w klimat :)))Koncowka wyraźnie barowa .

    OdpowiedzUsuń
  2. Baska to grzane piwko też pamietam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Basiu ja mialam podobnie , ale i tak lubie jexdzic do Zakopanego tylko juz nigdy wiecej w weekend majowy. Ciesze sie że wycieczka Ci sie udala , a karczmy i grzane wino uwielbiam jak jeszcze gra kapela góralska to mi juz nic nie potrzeba

    OdpowiedzUsuń
  4. Uprzejmie donoszę że na Podhalu nadal zimno (rano minus 2), ale pojawiło się słoneczko, więc nie jest już tak źle. Pozdrawiam. Ala

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie -ostatniego dnia pogoda Was nie rozpieściła,
    ale najwazniejsze że wycieczka udana i wspomnienia świetne

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze to że wycieczka się udała. Piękne fotki.
    Pozdrawiam Zosia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mieliście przegląd przez aurę wszelaką: to słońce, to deszcz, a nawet śnieg. Na zdjęciach widać, że humorek dopisywał - a to najważniejsze. Dzięki, że się podzieliłaś zdjęciami - zawsze to taka wycieczka w pigułce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Krupówki przereklamowane - to fakt ale Zakopane uwielbiam!!! A Ty Basiu? Pojedziesz jeszcze? Pogoda nie pozwoliła Wam zobaczyć tych pięknych widoków więc musi być kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Podziwiam odwagę i wytrwałość w taką pogodę. Za zdjęcia dziękuję, miło było je obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  10. :) zazdroszczę wycieczki :) mimo pogody :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam cała relację i jakże Wam zazdroszczę, mimo fatalnej pogody przy końcówce, zawsze jest wtedy pretekst do zaszycia się w knajpie i kosztowania grzanego wina na rozgrzewkę:) Pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś WIELKA, tyle kilometrów, pod górę, zimno, a ty szczęśliwa i zadowolona. Tak trzymaj Basiu

    OdpowiedzUsuń